| Sprawozdanie ze spływu pontonowo-kajakowego Polonia Technica 2008 |
|
|
|
| piątek, 01 sierpień 2008 | |
|
Po cichej i spokojnej nocy wczesny poranek przyniósł niebo otulone ciężkimi chmurami. Błyskawice raz po raz rozswietlały w szarość spowity, ledwo rozpoczynający się dzień. Częste wyładowania atmosferyczne zwiastowały nieubłaganie nadchodzącą burzę. Niebawem rozpoczął się taniec deszczowych kropli co miało przypieczętować niepowodzenie zaplanowanej wyprawy członków i sympatyków Polonia Technica na tradycyjny, organizowany każdego roku, spływ na rzecę Delaware. Stało się jednak inaczej. Około godziny 7:00 deszcz zwolna przestał padać, a ustabilizowana pogoda zapowiadała niedzielę, 27 lipca 2008, jako pochmurny dzien. Nie tak liczna jak w ubiegłym roku grupa, bo w ilości 20 osób, nie przestraszyła się porannej burzy i postanowiła zrealizować zamierzony plan. Zdecydowana większosc smiałków dotarła do przystani Minisink oddalonej o prawie 120 mil, na godzinę 10:00. Byli jednak i tacy którzy przybyli pózniej, co nie przeszkodziło w uczestnictwie w spływie, gdyż o 12:00 cała grupa udała się podstawionym środkiem lokomocji w górę rzeki. Po krótkim szkoleniu oraz wybraniu sprzętu w postaci kamizelek bezpieczeństwa, pontonów, kajaków , wioseł lub canu, stosunkowo szybko i sprawnie rozpoczeliśmy spływ po wartko płynącej rzece Delaware. Uciechy, frajdy, przyjemności, wrażeń i zabawy nie brakowało. Pogoda była wymarzona na tego rodzaju imprezę, a atmosfera wprost idealna.
Zapraszamy do obejrzenia zdjęć ze spływu w naszej galerii, a wszystkich zainteresowanych zapraszamy w przyszłym roku na podobną imprezę!!! |
|
| Ostatnia aktualizacja ( piątek, 01 sierpień 2008 ) |
| < Poprzedni | Następny > |
|---|

Po przeszło czterech godzinach dopłyneliśmy do bazy Minisink, gdzie zadowoleni i usmiechnięci rozpalilismy ognisko i zgodnie z programem rozpoczeła się biesiada. Zapach pieczonych kiełbasek, oraz śpiew przy akompaniamencie gitary w wykonaniu głównego organizatora kol. Andrzeja Kulczynskiego, niósł się daleko. Zabawie oraz towarzyskim rozmowom nie było końca. Bogato zastawiony stół oraz napoje w postaci piwa, wina, sody, wody mineralnej i soków polepszały samopoczucie i zaspakajały potrzeby. Gdy dopaliło się ognisko, wszyscy chętni otrzymali na droge po lasce kiełbasy, chleb i coś do przepicia. Prezes Ryszard Bąk podziękował wszystkim za udział w spływie, zaprosił do wzięcia udziału w roku następnym, życzył naszemu tradycyjnemu organizatorowi kol. Chesterowi Tobiaszowi rychłego powrotu do zdrowia, oraz wszystkim szczęśliwego powrotu do domu. Po czym szcześliwi, zadowoleni, wypoczęci, zrelaksowani, naładowani nową energią świeżego powietrza, wróciliśmy do domów i bliskich.